środa, 26 września 2018

Szakszuka

Kiedy ktoś pyta mnie o ulubione śniadanie, bez wahania odpowiadam, że jest to szkaszuka. Rozgrzewająca, warzywna, zwieńczona płynącym żółtkiem jaja. Kolejną, niepodważalną zaletą jest fakt, że możemy do niej wrzucić dowolne warzywa, a ona i tak będzie pyszna.



Składniki (na 2 przykładowe porcje):
- 1 cukinia
- 1 papryka
- 2 pomidory
- 200g ugotowanej (lub z puszki) fasoli/ciecierzycy
-  pół słoika passaty pomidorowej (może być też przecier lub pomidory z puszki)
- 4 jajka
- 100g sera mozarella/feta/żółtego
 - spora szczypta przyprawy Garam Masala
 - garść dowolnych liści (szpinak/jarmuż/bazylia)
 - 1 łyżka oleju
 - sól i pieprz do smaku

1. Warzywa umyj i posiekaj na średniej wielkości kostkę.
2. Na patelni rozgrzej olej. Wrzucaj kolejno paprykę, cukinię, pomidora, zalej passatą, dodaj fasolę i duś kilka minut. Dopraw Garam Masalą, solą i pieprzem.
3. Ostrożnie wbij jajka, oprusz je solą i przykryj patelnię na około 3 minuty.
4. Jako ostatnie ułóż plasterki sera i posyp dowolnymi świeżymi ziołami. Ponownie przykryj patelnię na kolejne 2 minuty.






Po tym czasie zostaje Ci tylko zabrać się do jedzenia, póki danie jest gorące 😊 Najlepiej smakuje prosto  patelni!



Czytaj więcej >

środa, 12 września 2018

Jesienna owsianka pieczona

Z czym kojarzy się Ci jesień? Mi głównie ze słodkimi i korzennymi nutami. Cynamon, herbata z imbirem i goździki. Do tego książka i koc. Ale wracając do tematu, dziś czeka na Was przepis na aromatyczną sernikową owsiankę że śliwkami, jabłkami cynamonem i masłem orzechowym. Dodatkowo może poszczycić się naprawdę fajnym makro.



Skaldniki:
• 140g maślanki (pół szklanki)
• 1 banan
• 1 jajko
• 1 kostka twarogu półtłustego (250g)
• 10g oleju kokosowego
• 150g płatków owsianych (1 i 1/3 szlanki)
• 50g mąki ryżowej
• 1 jabłko
• dużo cynamonu
• 4 śliwki węgierki
• 2 łyżki masła orzechowego

Do blendera kubkowego wrzuć twaróg, banana, maślankę, jajko i połowę roztopionego oleju kokosowego. Blenduj na gładką masę. Następnie dodaj składniki suche: mąkę ryżową, cynamon i płatki owsiane. Dokładnie wymieszaj. Potem wkrój jedno obrane jabłko pokrojone w dużą kostkę. Naczynie posmaruj resztą oleju kokosowego, wlej owsiankę. Na niej ułóż śliwki. Wstw do piekarnika nagrzanego na 180 stopni na około 40 minut (aż zetnie się i lekko zarumieni). Następnie, kilka minut po wystawieniu z piekarnika polej owsiankę masłem orzechowym i podaj do stołu (albo do łóżka).
Uwielbiam kroić ją na kawałki jak ciasto i wrzucać do miseczek z maślanką 😊



Czytaj więcej >

piątek, 20 kwietnia 2018

Nowe oblicze kawy

Z czym kojarzy Ci się kawa? Z obowiązkowym elementem porannej rutyny, ze spotkaniem z przyjaciółką, a może z używką? Prawdopodobnie nikomu do głowy nie przyszło, że spożywanie tego napoju może pozytywnie wpływać na nasze zdrowie. Posługujemy się  utartymi schematami myślowymi przypisując kawie szkodliwość. Jej picie odbierane jest przez niektórych jako nałóg niesprzyjający naszemu organizmowi.  Mimo to na świecie wypijane jest dziennie ponad 30 miliardów filiżanek kawy! Dlatego może warto przeanalizować jej wpływ na zdrowie?



Co znajduje się w ziarnie kawy?

Podstawowym składnikiem kawy jest kofeina – alkaloidowy stymulant pobudzający układ nerwowy. Redukuje uczucie zmęczenia i zwiększa poziom skupienia. Ponadto te małe, niepozorne ziarnka zawierają całą masę związków fenolowych, które są silnymi antyoksydantami chroniącymi nas przed wolnymi rodnikami. Owe rodniki są przyczyną starzenia i rozwoju wielu chorób m.in. miażdżycy, cukrzycy i nowotworów. Już jedna filiżanka kawy zawiera więcej antyoksydantów niż szklanka soku z grejpfrutów, borówek amerykańskich, malin, czy pomarańczy.

Zawartość kofeiny w różnych napojach przyjmuje odmienne wartości. Filiżanka czarnej, parzonej kawy zawiera jej 70-140mg, rozpuszczalnej -  95 mg, natomiast w szklance czarnej herbaty znajdziemy 45-65mg tego związku. Najwyższe stężenie kofeiny we krwi odnotujemy już ok. 30 minut po jej spożyciu. Metabolizowanie tego alkaloidu zachodzi równie szybko, bo już 3-6 h po wypiciu filiżanki kawy poziom kofeiny będzie o połowę niższy niż pierwotnie. Procesy te zachodzą nieco wolniej u kobiet, ze szczególnością u ciężarnych.

Wpływ kawy na zdrowie:

Podstawowe działanie kofeiny opiera się na stymulacji wydzielania mediatorów takich jak adrenalina, noradrenalina i dopamina. Ich podwyższony poziom wytęży Twój umysł, zwiększając koncentrację oraz ograniczając uczucie zmęczenia. Długofalowo przyniesie to pozytywny skutek zmniejszając ryzyko zachorowania na niektóre  choroby neurodegeneracyjne jak np. choroba Parkinsona.

Ponadto badania wykazały, że spożycie 3-5 filiżanek kawy dziennie redukuje o 65% szansę zachorowania na chorobę Alzhaimera.
Równie pozytywne efekty spożywania kawy obserwujemy w przypadku chorób sercowo-naczyniowych. Już 1-3 filiżanek spożywanych dziennie zmniejsza ryzyko zapadalności na choroby układu krążenia i zgonu z ich przyczyny.

Mitem jest twierdzenie, że kawa zawsze podwyższa ciśnienie tętnicze krwi. Sytuacja ta może mieć miejsce jedynie u osób nie spożywających jej regularnie. Warto wspomnieć, że nie wykazano żadnego powiązania między spożyciem kawy a występowaniem arytmii.

Kolejne pozytywne aspekty tego aromatyczniego naparu obserwujemy u osób uprawiających aktywność fizyczną. Alkaloidy zawarte w kawie przyspieszają odnowę rezerw glikogenu w mięśniach. Jest on głównym źródłem energii w sportach o średnim i niskim poziomie intensywności jak jazda na rowerze i jogging. Dlatego zalecam ją jako środek zwiększający efektywność treningu.

Wysoka zawartość antyoksydantów zmniejsza ryzyko zachorowania na nowotwory. Potwierdzono to na podstawie badań nad nowotworem wątroby. Zaobserwowano w nich czterdziestoprocentowy spadek ryzyka zachorowania na to schorzenie przy jakimkolwiek spożyciu kawy.

Po tylu pozytywnych argumentach możecie założyć, że kawa jest napojem bogów, a jej picie zachowa wszystkich w idealnym zdrowiu na wieki. Niestety przy pewnych schorzeniach powoduje ona wiele szkód.

Podstawowym ograniczeniem są choroby żołądka. Kawa zwiększa wydzielanie kwasu solnego oraz rozluźnia dolny zwieracz przełyku. Działania te sprzyjają rozwojowi refluksu żołądkowo-przełykowego oraz wrzodom. U pacjentów cierpiących na choroby psychiczne spożycie kawy owocowało większą ekspersją objawów schorzeń oraz nasileniem stanów lękowych.

Wedle maksymy ‘’Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę.’’ zalecam spożywanie maksymalnie 300 mg kofeiny dziennie, co odpowiada około 3 filiżankom kawy na dobę. Taka dawka będzie doskonałym wsparciem Twojego zdrowia, a jednocześnie niekorzystne skutki jak ograniczenie wchłaniania wapnia, żelaza i magnezu zostaną zredukowane do marginalnych ilości. Muszę jednak wspomnieć o kobietach w ciąży, dla których bezpieczna dawka wynosi 200 mg. Mam nadzieję, że zachęciłam Cię do włączenia kawy do Twojego jadłospisu.

Czytaj więcej >

środa, 14 marca 2018

Jak zdrowo leczyć przeziębienie i grypę?

Jako, iż sezon grypy w pełni, a za moment czeka nas przesilenie wiosenne, przychodzę do Was z postem ratunkowym.

Jak wyleczyć przeziębienie, czy grypę nie łykając tony leków?

Zacznę od tego, że nie będzie to poradnik propagujący rezygnację ze wszystkich leków i kuracje jedynie babcinymi sposobami. Na podstawie aktualnych badań stworzyłam artykuł przedstawiający rady pozwalające Wam szybko zażegnać chorobę i cieszyć się dobrą odpornością.

Czym jest przeziębienie?
Jest to wirusowa choroba zakaźna górnych dróg oddechowych ze szczególnie nasilonymi objawami w obrębie nosa. Jego objawami są: kaszel, ból gardła, nieżyt nosa oraz niewielka gorączka lub stan podgorączkowy. Zwykle ustępują w ciągu siedmiu dni, choć niektóre mogą utrzymywać się do trzech tygodni. Przeziębienie może wywołać ponad 200 wirusów.

Czemu przeziębienia nie leczymy antybiotykiem?
Antybiotyki mają działania bakteriobójcze i bakteriostatyczne. Jak już ustaliliśmy, przeziębienie nie ma nic wspólnego z działalnością bakterii. Stąd używanie antybiotyków jest nieuzasadnione, a wręcz niewskazane. Antybiotyki zabijają większość bakterii (razem z tymi dobrymi) zaburzając naszą naturalną równowagę organizmu i obniżając odporność.


A co z grypą?
Tu sytuacja jest analogiczna. Grypa należy do chorób wirusowych, dlatego antybiotyk jest w niej zupełnie niewskazany. Sytuacja może ulec zmianie, gdy grypa trwa już długo i nie obserwuje się poprawy. Istnieje tu ryzyko na rozwinięcie się wtórnej infekcji bakteryjnej (np. zapalenia ostrzeli). W tej sytuacji niektórzy lekarze zapisują antybiotyk w celu zabezpieczenia nas, przed owymi powikłaniami.





Wstęp teoretyczny już za nami, więc przechodzimy do konkretów. Jak leczyć przeziębienie i grypę?

·         Zwiększmy spożycie płynów. Jest to podstawowa rada, która pozwoli nam szybciej wrócić do zdrowia. Wynika to z faktu, że podczas choroby i stosowania leków zwiększa się potliwość – przez to znacznie łatwiej odwodnić organizm. Ponadto większa ilość płynów rozrzedza wydzieliny – co m.in. ułatwia ich odkrztuszanie. Należy pamiętać, że przy stosowaniu syropów wykrztuśnych i zwiększających ilość wydzieliny niezbędne jest zwiększenie ilości spożywanych płynów, by substancja czynna mogła zadziałać. Polecam Wam przed wszystkim picie naparów ziołowych, lekko ciepłej wody z dodatkiem świeżego soku z owoców (np. z cytryny, pomarańczy czy malin), koktajli owocowo-warzywnych czy mleka z miodem i czosnkiem.

·         Miód ma szereg zbawiennych właściwości. Wykazuje działanie wykrztuśne oraz napotne. Ponadto zmniejsza obrzęk błon śluzowych. Dzięki zawartości pyłku kwiatowego, jego właściwości uodparniające są zwiększone. Warto dodać, że miód hamuje bądź niszczy rozwój bakterii Gram-dodatnich, Gram-ujemnych, grzybów, wirusów, pierwotniaków czy paciorkowców. Istnieją też doniesienia, jakoby doustne podawanie miodu naturalnego mogło stymulować i zwiększać produkcję przeciwciał podczas pierwotnej i wtórnej odpowiedzi układu odpornościowego  Zalecam Wam wybór miodu wielokwiatowego, ze względu na dużą różnorodność pyłków i zawartych w nich polifenoli. Taki miód możecie dodawać do herbaty, mleka, czy koktajli owocowych. Pamiętajcie tylko, żeby dodawać go dopiero gdy temperatura potrawy obniży się do max. 60*C. Wyższa unieczynni większość polifenoli w nim zawartych, a dobroczynny efekt znacznie się zmniejszy.

·        Maliny łączą w sobie działanie przeciwzapalne, przeciwgorączkowe i napotne. W leczeniu chorób wirusowych poleca się spożywanie naparu z suszonych owoców i liści maliny. Można też z powodzeniem wykorzystać maliny świeże, bądź mrożone. Maliny cechuje bogactwo witamin (C, E oraz B1, B2, B6), jak również składników  mineralnych (K, Ca, Cu, Fe, Mn) Dodatkowo owoce te są naturalnym źródłem polifenoli. Działanie przeciwzapalne owoców maliny potwierdzono w badaniach, które dowiodły, że jedne z polifenoli - antocyjany wykazują zdolność blokowania enzymów procesu zapalnego. Polecam dodawać je razem z miodem do herbat (po uprzednim ich ostudzeniu), czy spożywanie samych bądź w koktajlach. Dobrym rozwiązaniem jest też gotowanie naparu z suszu.

·        Imbir, jako kolejna bomba fenolowa, pozwoli szybko wrócić do zdrowia. Jego właściwości farmakologiczne obejmują działanie immunomodulacyjne, przeciwzapalne, ale i przeciwwymiotne, czy przeciwnowotworowe. Ich siła hamowania prostaglandyn (hormonów uczestniczących w procesie zapalnym) jest porównywalna do siły działania niesteroidowych leków przeciwzapalnych (np. paracetamolu). Warto dodawać go do koktajli, herbat, naparów, czy spożywanych w okresie choroby dań.

·        Nie zapominajmy jednak o starych i dobrze znanych cytrusach. Ostatnio obserwuję coraz większe odstawienie w zapomnienie witaminy C, na rzecz zbawiennego działania witaminy D, czy probiotyków. Nie twierdzę oczywiście, że te produkty nie są wspaniałe i powinniśmy o nich zapominać, ale pamiętajmy też o mocy pomarańczy, grejpfrutów, czy cytryn. Są one bogatym źródłem witamin, minerałów, olejków eterycznych, karotenoidów i błonnika. Flawonoidy w nich zawarte obniżają wytwarzanie cytokin prozapalnych jednocześnie zmiejszając stan zapalny w organizmie.

·         Jednym z ważniejszych ziół używanych w leczeniu przeziębień jest bez czarny. Jego kwiaty zawierają flawonoidy, a także kwasy organiczne oraz sole mineralne (głównie potasu). Ma on przede wszystkim działanie napotne i obniżające gorączkę oraz przeciwwirusowe. Ekstrakt bzu czarnego w warunkach in vitro hamował replikację wirusa grypy w 50% przy stężeniu 252 µg/ml, natomiast 100% zahamowanie zakażenia nastąpiło przy stężeniu 1000 µg/ml. W randomizowanym badaniu klinicznym stwierdzono, że u osób zakażonych wirusem grypy typu B i A przyjmujących 4  razy dziennie 15 ml ekstraktu z bzu czarnego, infekcja trwała 4 dni krócej w porównaniu do grupy pacjentów przyjmujących placebo. Polecam Wam zakupić susz z kwiatów bzu w aptece i spożywać napar z niego kilka razy dziennie. Smakuje on wybornie z dodatkiem imbiru, malin i miodu (a jakie to jest zdrowe!)

·         Kolejnym małym siłaczem jest czosnek. O jego właściwościach długo by mówić, bo wykazuje działania: przeciwgrzybiczne, przeciwbakteryjne, przeciwmiażdżycowe, przeciwzakrzepowe, regulujące ciśnienie krwi i obniżające poziom cukru we krwi, przeciwzapalne, przeciwnowotworowe oraz immunomodulujące. Jak widzicie zmiejszy on stan zapalny, a zarazem – trochę jak antybiotyk wypisany asekuracyjnie – zapobiegnie przejściu przeziębienia w coś bakteryjnego.

·         I postawimy jeszcze na całkiem świeży pogląd. W leczeniu przeziębień zalecam Wam probiotyki. Jak dobrze wiemy, zdrowie zaczyna się od jelit, a odpowiednia flora bakteryjna jest kluczem do odporności i zdrowej równowagi. Stąd szczególnie w tym okresie, doceńmy naszych maleńkich sprzymierzeńców. Poza tymi w kapsułkach zalecam Wam sięgnąć po kiszonki oraz produkty mleczne fermentowane – takie jak kefir czy jogurt naturalny.

·         Kolejnym bardzo nagłaśnianym ostatnio elementem zdrowej diety wzmacniającej odporność jest witamina D. Mam nadzieję, że nie musze Wam dużo o niej mówić, bo wiecie, że w okresie jesienno-zimowym prawie wszyscy mamy jej niedobory (ze względu na brak słońca – nie występuje synteza skórna) dlatego powinniśmy ją suplementować minimalnie od października do marca. W trakcie obniżenia odporności – jakim jest choroba – zalecam zwiększyć jej dawkę do 2000j.m., ponieważ wzmacnia ona naszą naturalną odporność.  Ja przyjmuję ją w postaci tranu. Oczywiście jeśli nie przepadacie za tłustym rybim posmakiem, wybierzcie ten w kapsułkach.



Poza tą długą listą naturalnych leków, nie zapominajcie, że mamy bogaty rynek farmaceutyczny. Nie powinniśmy bać się leków i sądzić, że każda przyjęta tabletka na pewno nam zaszkodzi, a jedynie natura jest dobra. W przypadku przeziębień, przebiegających z mokrym kaszlem, ważne jest zwiększenie efektywności odksztuszania, dlatego zalecam syrop wykrztuśny i rozrzedzający wydzielinę (np. Flegamina). Ponadto jeśli gorączka na poziomie powyżej 38*C utrzymuję się kilka godzin i jest oporna na wszelkie naturalne metody jej zbicia rozsądnie byłoby zażyć lek o działaniu przeciwgorączkowym. W takim przypadku ja najpierw stawiam na coś lżejszego kalibru i zażywam salicylany (np. Scorbolamid) o działaniu napotnym. Jeśli to też nie przynosi efektów, warto rozważyć zażycie Ibupromu, bądź Paracetamolu.
W przypadku leczenia gardła również pomocne mogą się okazać tabletki do ssania. Szczególnie, gdy nie przepadamy za wieloktornym płukaniem gardła szałwią.

Mam nadzieję, że przetwaliście i dotarliście do końca, bogatsi w spory zapas wiedzy!
Jak wy leczycie przeziębienie? Podzielcie się sposobami w komentarzach :)
Zdrowia!
Pozdrawiam, Dietetyczka Nati




Bilbiografia:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Przezi%C4%99bienie
http://www.e-biotechnologia.pl/Artykuly/Apiterapia-czyli-miod-na-zdrowie/
http://www.phie.pl/pdf/phe-2016/phe-2016-4-297.pdf

Czytaj więcej >

wtorek, 27 lutego 2018

Zdrowe śniadanie - czym właściwie jest?


O czym myślicie, gdy słyszycie hasło: zdrowe śniadanie?
Część z Was ma pewnie przed oczami sałatkę, inni mleko i musli, a jeszcze inni kanapki z awokado i  gotowanym jajkiem na chlebie pełnoziarnistym.
I jak sądzicie, którzy są najbliżsi poprawnej odpowiedzi?
Zdrowe śniadanie powinno przede wszystkim być posiłkiem pełnowartościowym. To nim zaczynamy dzień i chcemy, żeby dało nam uczucie sytości na jak najdłużej. Ponadto dobrze by było, gdyby pobudziło nasz układ trawienny do pracy, jednocześnie go nie obciążając.
Więc czym jest ten pełnowartościowy posiłek?
Śniadanie powinno dostarczać nam wszystkich niezbędnych składników odżywczych: białka, tłuszczu i węglowodanów. Dodatkowo musi być bogate w błonnik, witaminy i składniki mineralne.






Jest podstawowym budulcem organizmu. Odpowiada między innymi za wzrost i regenerację, reguluje procesy życiowe między innymi oddziałując odporność oraz pomaga utrzymać równowagę wpływając na reakcje enzymatyczne. W śniadaniu możemy czerpać je z jaj, nabiału, mięsa, strączków, oraz częściowo ze zbóż (w nich znajdziemy białko niepełnowartościowe).


Są to wysokoenergetyczne związki budujące m.in. błony komórkowe. Stanowią barierę termiczną chroniąc przed wychłodzeniem, wpływają na stan układu krwionośnego, mózgu, skóry, czy paznokci. Ponadto są nośnikiem witamin w nich rozpuszczalnych (A, D, E,K). Jednak nie wszystkie tłuszcze są dobre. Jest to jednak temat na dłuższy post. Na razie ustalmy tylko, że tłuszcze chcemy czerpać głównie ze źródeł roślinnych, takich jak: oleje, nasiona, orzechy, awokado. Dodatkowo znajdziemy go w jajach, serach, czy mięsie.

Jest to składnik którego spożywamy najwięcej w zbilansowanej diecie, dlatego musimy dobrze zadbać o jego jakość. Wybieramy zawsze węglowodany złożone i bogate w błonnik. Ich bracia o budowie prostej błyskawicznie trawią się w układzie pokarmowym powodując duży wyrzut glukozy do krwi. Wyzwala to szybki wzrost poziomu insuliny. Ta reakcja łańcuchowa ma dla nas tragiczne skutki odbieramy ją jako szybki napływ energii, a po krótkim czasie równie nagły jej spadek. Ten spadek wyzwala takie uczucia jak wilczy głód, czy senność. 
Węglowodany proste działają szczególnie podstępnie rano - po obudzeniu (na czczo) mamy bardzo niski poziom glukozy we krwi. Dlatego ich spożycie spowoduje bardzo znaczący wzrost poziomu glukozy, którego nie odczulibyśmy tak dotkliwie, gdybyśmy spożyli je na któryś z kolejnych posiłków.
Zatem na liście produktów zakazanych znajdują się: białe pieczywo, gotowe płatki śniadaniowe, płatki zbożowe (np. owsiane błyskawiczne, duże ilości owoców (więcej niż 1 owoc) 

Po co więc powinniśmy sięgać? Przede wszystkim pieczywo żytnie razowe, mąki z pełnego przemiału (pełnoziarniste), kasze i płatki niebłyskawiczne, warzywa.

Produkty, po które zalecam sięgać są ponadto bogate w błonnik. Pęcznieje on w jelitach dając nam uczucie sytości - dlatego jest wskazany w dietach redukcyjnych, ponadto zapobiega zaparciom, a niektóre jego frakcje zawierają prebiotyki - pokarm dla naszych zdrowych bakterii jelitowych.

Można by powiedzieć, że są to mali siłacze. Występują w pokarmach maksymalnie w ilości kilkuset miligramów, a robią taaak dużo! Dają nam antyoksydacyjną moc zachowując nas w zdrowiu i młodości. Wpływają na odporność, metabolizm, stan włosów skóry i paznokci, a ponadto na procesy myślowe, siłę kości, czy funkcjonowanie wielu narządów. Pewne jest jedno: bez ich wsparcia nie dalibyśmy sobie rady. Ich źródła są niesamowicie różnorodne: od owoców i warzyw bogatych w witaminę A i C, czy miedź, potas, przez zboża zasobne w witaminy z grupy B, aż do nabiału pełnego wapnia i fosforu. W orzechach i olejach znajdziemy złogi witaminy E, a w rybach: D i jodu. Mięso daje nam za to moc żelaza i witaminy B12. Cała ta gama udowadnia, że powinniśmy jeść pokarmy ze wszystkich kategorii, a jeśli już stosujemy dietę eliminacyjną - powinniśmy pomyśleć o suplementacji zastępczej, by nie nabawić się niedoborów. 


Okej, teoretycznie już wiemy co jeść. Jak więc to wygląda w praktyce? 
Przyjrzyjmy się kilku moim przykładom: (no dobra, kilkunastu)






Źródła białka: pasty wykonane ze strączków (groszku, bobu, ciecierzycy), pieczona pierś z kurczaka
Źródła tłuszczów: oliwa obecna w pastach ( i dodatkowo tahini obecne w hummusie z ostatniego zdjęcia)
Źródła węglowodanów: Pieczywo pełnoziarniste, warzywa





Źródła białka: jajko, jogurt naturalny/kefir, łosoś
Źródła tłuszczy: olej rzepakowy, łosoś, żółtko jaja, orzechy włoskie
Źródła węglowodanów: mąki pełnoziarniste (owsiana, pszenna pełnoziarnista)




Źródła białka: jaja, mleko w koktajlu
Źródła tłuszczy: żółtko jaja, pesto na pieczywie
Źródła węglowodanów: chleb pełnoziarnisty, warzywa, maliny w koktajlu




Źródła białka: mleko 
Źródła tłuszczy: kokos, orzechy włoskie, mleko
Źródła węglowodanów: płatki owsiane górskie, kasza jaglana, owoce



Jak widzicie znaczna większość propozycji jest na słono - tak, to nie przypadek. Jestem zwolennikiem słonych śniadań, ze względu na ich niższy indeks glikemiczny (jeśli oczywiście są dobrze skomponowane!) i do tego zachęcam moich podopiecznych :). Co oczywiście nie znaczy, że odmawiam sobie raz-dwa razy w tygodniu zdrowego śniadania na słodko.



Mam nadzieje, że ten post przybliżył Wam nieco zasady komponowania pełnowartościowego śniadania i dzięki niemu już nigdy nie wyjdziecie z domu bez tego bardzo ważnego posiłku!
Do następnego :)


Źródła: Dariusz Włodarek, Ewa Lange - Dietoterapia
Wszystkie zdjęcia należą do mnie!


Czytaj więcej >

środa, 27 grudnia 2017

Wstęp


Mam na imię  Natalia. Jestem studentką II roku dietetyki na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.
Zdrowe żywienie i gotowanie od lat było moją pasją. Łączyłam to zawsze z drugim hobby - fotografią - uwieczniając potrawy na zdjęciach.

Możecie mnie już kojarzyć z Instagrama @dietetyczka.nati. To tam powstała idea prostych, szybkich i tanich przepisów na zdrowe jedzenie dla każdego.
Jednak ostatnio Instagram to dla mnie za mało. Stąd pomysł stworzenia tej przestrzeni w sieci. Miejsca dla przepisów w pełnej formie, artykułów dietetycznych, czy kącika porad.

Jestem entuzjastką mało przetworzonej diety roślinnej z elementami nabiału. Mięso spożywam raczej okazjonalnie, ale i mięsożercy znajdą tu coś dla siebie. Mam nadzieję, że z Waszą pomocą uda mi się stworzyć coś ciekawego i przydatnego ;)

Czytaj więcej >

Copyright © Szablon wykonany przezBlonparia